Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podarunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podarunek. Pokaż wszystkie posty

14 marca 2015

Matka - wciąż kobieta


Na mamowym forum pojawił się ostatnio temat, co kupić przyjaciółce, która właśnie urodziła maluszka. Przede wszystkim ogromny plus za to, że w ogóle ktoś pomyślał o samej (świeżo upieczonej) Mamie. No bo nie oszukujmy się, z reguły wygląda to tak, że atakuje się sklepy z zabawkami, działy niemowlęce a najlepiej kompleksowe sklepy dziecięce, i nabywa się coś uroczego, słodkiego i często niepotrzebnego. I jasne, to jest fajne, to jest piękne, to się chwali, że chce się przywitać tego małego człowieczka na świecie i coś mu z tego tytułu podarować. Niestety, często zapomina się wtedy o Tej, która do tego pojawienia przyczyniła się w sposób zasadniczy. Rzadko kiedy ktoś wybierając się do noworodka po raz pierwszy, nabywa jakiś drobiazg dla Jego Mamy. Ok, zdarza się kupić jakiś sok, owoce, tudzież czekoladki no, ale generalnie słabo z tym. Co gorsza, nawet mężowie/konkubenci/partnerzy często zapominają, że ich Druga Połowa wciąż jest kobietą. A jest, chociaż czuje się obolała, ekstremalnie niewyspana, a jej piersi żyją własnym życiem. Wtedy właśnie potrzebuje czegoś, co Jej o tym przypomni. Jakiegoś drobiazgu, nawet lakieru do paznokci, który sprawi, że Jej kobiecość wyśle krótki sygnał, że wciąż jest, że czeka tam sobie spokojnie w ukryciu, na lepsze dni. W żadnym wypadku nie twierdzę, że kobieta tuż po porodzie powinna skupić się na malowaniu paznokci, ale uwierzcie, że znam sporo Matek (i sama się do nich zaliczam), którym te pomalowane paznokcie dały +100 punktów do dobrego samopoczucia w tym (mimo wszystko) pozbawionym kobiecości, czasie. No bo ciężko czuć się atrakcyjną, gdy masz poczucie, że poród odarł Cię z kobiecości (część z Was na pewno wie, o czym mówię, a tym , które nie widzą – zazdroszczę). Ale do brzegu… Wpisując w Google "prezent dla świeżo upieczonej mamy" pojawia się cały arsenał tortów z pampersów, toreb do wózków i rogali do karmienia. Poważnie! Absolutnie nic dla samej Matki. Swoją drogą totalnym dramatem według mnie, jest kupowanie w tych okolicznościach kremów na rozstępy, cellulit i innych tego typu wynalazków. Nosz kuźwa! To, świeżo upieczonej Mamie, z pewnością nie pomoże poczuć się lepiej! Nie musi to być coś drogiego. Już lepiej te czekoladki i owoce, niż krem wyszczuplający. Na forum padł pomysł z bransoletką z wygrawerowaną datą urodzenia i imieniem latorośli. Nooo yyyyy… Dla mnie to też lipa, bo jest to jasny komunikat  „jesteś Matką”. I nie twierdzę, że kobieta nie powinna o tym myśleć, słyszeć tego i w ogóle wzbraniać się przed tym faktem rękami i nogami, ale ten upominek ma być dla niej i mówić „tak, jesteś Matką, ale wciąż też jesteś kobietą” . Także tutaj jestem na „nie”, chociaż pomysł miał dosyć szerokie poparcie. Ja skłaniam się bardziej ku czemuś przeznaczonemu stricte dla samej obdarowywanej. Dziewczyny pisały o bieliźnie (to od męża) albo satynowym szlafroczku (czy to też jest bielizna?), żeby poczuć się sexi. Myślę, że to całkiem niezła idea. Moja przyjaciółka dostała od swojego męża zegarek – w moim (i Jej) odczuciu zdecydowanie na tak. Ja dostałam od M. ekskluzywne kosmetyki do ciała (i nie były one antycellulitowe :P ) i słodziuchne kapcie z pingwinami. Od ekipy z pracy, prócz prezentu dla Groszka, dostałam bosko pachnące masło do ciała. Znajoma dostała karnet do salonu piękności, a jeszcze inną mąż zaopatrzył w środki i wysłał do fryzjera. A więc można? No można. I naprawdę warto pamiętać, że w tym wszystkim ta wymęczona i niewyspana Mama, wciąż jest naszą koleżanką, przyjaciółką, żoną. Wciąż jest kobietą.